niedziela, 13 marca 2016

Co z moim życiem?

Od jakiegoś czasu mam potrzebę "wyrzucenia" swoich myśli z siebie. Pamiętnik? Moje palce by tego nie wytrzymały, już mam za dużo odcisków od długopisu, dziękuję szkoło.
Padło na ten blog. Takie codzienne posty z przemyśleniami o moim życiu, wydarzeniach, emocjach. Tym razem nie udostępniam tego, gdzie popadnie. Bo i po co? To jest blog dla mnie, a nie dla świata (nie dosłownie ;)). Oczywiście, gdy dostanę weny na jakiś bardzo wartościowy post, pewnie będę pisać o tym, żeby ludzie wchodzili i czytali. Póki co mi to niepotrzebne. Linki są dwa. Twitter i instagram. Kto będzie chciał, to wejdzie. Ktoś zostanie na dłużej, inny stwierdzi, że piszę totalnie bez jakiegokolwiek sensu i opuści stronę po pierwszym zdaniu. Co z tego? Każdy z nas może robić przecież co chce, żyjemy w wolnym kraju.

A tak poważnie, to chyba zbliża mi się okres. Wreszcie, po kilku miesiącach! Ile to już ich od listopada minęło... Ehh, no ale skoro mama twierdzi, że to w 100% normalne, to ja nie wnikam. I nie, nie jestem w ciąży! Nawet nie mam jeszcze 15 lat, a mój kontakt z płcią przeciwną osiąga status: wzrokowy.

Chwila. Dlaczego piszę o okresie na forum publicznym?! Rzeczywiście jestem zmęczona...

Wczoraj postanowiłam urozmaicić moje kulinarne zdolności i upiekłam biszkopt! Dziś muszę tylko dorobić krem z mamą, bo zna ona jakiś super mega tajny przepis rodzinny.

Za 45 minut jedziemy z rodzicami do kościoła, potem muszę wysłać zdjęcia do koleżanki z obozu, zrobić notatki do sprawdzianu z fizyki i wosu oraz zrobić zadanie z niemieckiego. W międzyczasie obiad i na 17 znowu wybywamy całą rodziną - do centrum handlowego. Rodziciele na spotkanie ze znajomymi, a ja na szopingi. A akurat ostatnio chciałam jechać!

Wspomniany biszkopt

Podoba mi się to zdjęcie, więc dodaję 


~ Meggy❤❄